0,00 

Cena okładkowa: 69

Brak w magazynie

Nigella Lawson

Nigella Gryzie

Prawdę mówiąc, nie miałam zamiaru tak szybko napisać kolejnej książki kucharskiej (pierwsze książki Nigelli Lawson to: „How to Eat” i „How to be a Domestic Goddess” – przypis wydawcy polskiego). Nie, nie chcę przepraszać, po prostu jedzenie wzbudza we mnie zbyt wiele emocji, za bardzo lubię jeść (i gotować), by nie skorzystać z możliwości przedstawienia Wam w formie drukowanej przepisów prezentowanych w moim telewizyjnym programie „Nigella Gryzie”. Nigella Lawson. Nigella Gryzie Dlatego też moja trzecia książka jest inna od poprzednich: zawiera więcej zdjęć, a rozdziały nawiązują w formie i treści do swoich telewizyjnych odpowiedników.

Tak naprawdę, oba te media wzajemnie się uzupełniają. Zawsze uważałam, że nieporozumieniem jest przedstawianie jakiegoś dania bez ukazywania kontekstu, w którym powinno się je spożywać. Stąd programy – i odpowiadające im rozdziały ksiązki – są skomponowane tak, by dopasowywać potrawy do naszego stylu życia, rozkładu dnia i nastroju. Chcę, żebyście mnie dobrze zrozumieli: to jedynie sugestie, a nie nakazy. Życie nie jest sztywno poukładane – może się zdarzyć, że w ciągu tygodnia będę miała ochotę ugotować na obiad to, co prezentuję jako pomysł na niedzielny lunch. Podejrzewam, że Wam też może się to zdarzyć.

W każdym razie, nawet jeżeli poszczególne rozdziały różnią się od siebie tematyką, jest coś, co je łączy: smak. I nie myślę tu o smaku w źle pojętym sensie, o snobistycznym guście (ten zupełnie mnie nie interesuje), tylko o połączeniu pewnych technik kuchennych (jeżeli o mnie chodzi tych prostych) z konkretnymi składnikami. Szefowie kuchni w większym lub mniejszym stopniu dążą do innowacyjności. Co więcej, z zasady są mniej ograniczeniu budżetem i przestrzenią magazynową niż gospodynie domowe. W przeciwieństwie do nas mogą pozwolić sobie na zakup butelki jakiegoś specyfiku tylko po to, by zastosować go w jednej konkretnej potrawie. Zauważycie na pewno, że niektóre składniki potraw powtarzają się w kilku przepisach. Z tych samych przyczyn nie zamierzam przekonywać Was, że gdy potrzeba odrobiny bulionu, macie zacząć gotować kości tylko po to by zaspokoić purystów. Bardziej prawdopodobne jest to, że zaproponuję Wam użycie kupnego koncentratu rosołowego – jak zrobiłabym to sama – bo tak właśnie gotuje się w domu. Mimo, że jest to książka oparta na serii programów telewizyjnych, nie jestem ani szefem kuchni, ani artystą. Żaden z prezentowanych przeze mnie przepisów nie powstał wyłącznie na potrzeby audycji – opisuję jedzenie, które sama gotuję i sama jem…

Przekład: Joanna Hodzyńska
Rok wydania: 2006
Oprawa: twarda
Format: 19,5x25 cm
Liczba stron: 256
ISBN: 978-83-924359-0-7